17 minut konia

[PDF]

[Autor: Katarzyna Burda, Newsweek 9/2016]

Koń potrafi świetnie rozpoznawać, czy człowiek jest zły, czy szczęśliwy – wynika z najnowszych badań. Może to dlatego, że ludzie i konie wyrażają emocje w bardzo podobny sposób.

Koń potrafi czytać z ludzkiej twarzy jak z otwartej księgi. Z całą pewnością jest w stanie odróżnić osobę przyjazną od wrogo usposobionej – przekonują naukowcy z University  Sussex w artykule w najnowszym ,,Biology Letters”. Dowiedli tego, pokazując 28 koniom zdjęcia ludzkich twarzy, wyrażające skrajne emocje, od spokoju i rozluźnienia po złość,  obserwując ich reakcje. Okazało się, że zwierzęta, widząc twarze wyrażające wściekłość, spoglądają na nie wyłącznie lewym okiem. – Lewe oko powiązane jest z prawą półkulą mózgu, która u koni aktywuje się w zetknięciu z negatywnymi bodźcami – tłumaczy dr Amy Smith, kierująca tymi badaniami, Jej zdaniem koń wie, kiedy człowiek jest zły, a kiedy szczęśliwy.

Ta niezwykła umiejętność pojawiła się w tych zwierzętach zapewne w wyniku udomowienia, które – jak wynika z badań genetycznych - miało miejsce około 5,5 tys. lat temu. Ta długa historia udomowienia w połączeniu ze wszystkimi naturalnymi przymiotami konia sprawiła, że ludzie przez tysiące lat nie byli w stanie się bez niego obejść. Bo to konie dały nam wolność poruszania się i umożliwiły podbijanie odległych terenów. Zawdzięczamy im też kilka momentów zwrotnych w dziejach naszej cywilizacji. Ale na tym zasługi koni się nie kończą.

CORAZ SZYBSZE, CORAZ SILNIEJSZE

Jak zaczęła się KOŃSKO- LUDZKA PRZYJAŹŃ? Dane paleontologiczne mówią, że dzikie konie, powszechnie niegdyś w całej Europie, początkowo służyły homo sapiens i jego krewniakom jako źródło pożywienia – polowano na nie tak samo jak na inne zwierzęta. Dowodem są choćby wizerunki konia na malowidłach naskalnych przedstawiających sceny pradawnych polowań. Konie, zdecydowanie mniejsze i drobniejsze niż dziejesz, są na nich malowane jako ofiary, pośród innych zwierząt. Około 160 tys. lat temu stepy zachodniej Eurazji zamieszkiwał Equus ferus i – jak dowiodły badania genetyków z University    Cambridge – to właśnie od tego gatunku pochodzą dzisiejsze udomowione konie.

Początek udomowienia nastąpił około 5,5 tys. lat temu na terenie dzisiejszej Ukrainy – tam paleontolodzy znaleźli kości koni, które ewidentnie żyły już w pobliżu człowieka. Dr David Anthony z Hartwick College, który zbadał zęby koni żyjących ok. 3,5 tys. lat temu na terenach dzisiejszego Kazachstanu, odnalazł w nich ślady sznurów i skórzanej uprzęży. – Tuż po udomowieniu konie były trzymane jako źródło mleka i mięsa – twierdzi prof. Sandra L. Olsen, antropolog z Carnegie Museum od Natural History w Pittsburghu.

We wszystkich rejonach, w których zaczęto udomawiać konie, człowiek krzyżował poszczególne osobniki, tak aby wydobywać z nich najbardziej korzystne dla siebie cechy. Nauczył się tego 5 tys. lat wcześniej, udomowiając psa, potem kozy i bydło. Tę historię selekcjonowania końskich cech pożądanych dla człowieka prześledził w zeszłym roku genetyk, prof. Ludovic Orlando z duńskiego Muzeum Historii Naturalnej. Prof. Orlando porównał geny współczesnych ras koni z kośćmi pochodzących ze znalezisk paleontologicznych w wiecznej zmarzlinie Syberii sprzed 16 tys. lat. Badając zmiany w tzw. Mitochondrialnym DNA, dowiódł, że największe mutacje zaszły w 125 genach konia, między innymi w tych odpowiedzialnych za wytrzymałość, wysokość w kłębie, wydolność mięśni i serca.

RYDWANY MARMUROWE BOKSY

To właśnie udoskonalenie tych cech konia SPRAWIŁO, ŻE DWA TYSIĄCE LAT PÓŹNIEJ LOSY LUDZKOŚCI ZMIENIŁY SWÓJ BIEG. Wtedy na stepach dzisiejszego Kazachstanu coraz większe, silniejsze i bardziej podporządkowane człowiekowi zwierzęta zaczęto zaprzęgać do rydwanów. Dzięki tym lekkim dwukołowym pojazdom Huryci, Husyci z zachowanego Iranu, Hetyci z Antalonii czy Mykeńczycy z Grecji podbili świat około 1,5 tys. lat p.n.e. ,,To były ludy zdobywców. Pogrążyły one zachodni ośrodek w chaosie a pięćset lat później dotarły na Wschód” – pisze brytyjski historyk, prof. Ian Moris ze Stanford University w książce ,,Dlaczego Zachód rządzi – na razie”.

Choć jazda wierzchem wydaje się prostsza niż podpięcie konia do wozu czy rydwanu, upowszechniła się dużo później, około 1000 lat p.n.e. ,,Wyhodowanie większych koni, udoskonalenie uprzęży oraz wynalazek małych, ale groźnych łuków, którymi można było strzelać z siodła, doprowadziły do powstania zupełnie nowego modelu życia: koczownictwa jeżdżących konno pasterzy”- pisze Ian Morris. Wkrótce potem pasterze nauczyli się przemierzać konno tysiące kilometrów, kształtując późniejszy szlak handlowy Wschód – Zachód, prowadzący przez azjatyckie stepy, od Mongolii aż po dzisiejsze Węgry. Pasterze wymieniali zwierzęce skóry  oraz same koniec na różne przedmioty, kusze, narzędzia żelazne, tkaniny, wytwarzane przez społeczeństwa osiadłe. O tym, jakie bogactwa, płynęły tym szlakiem, dowodzą wykopaliska w syberyjskim Pazyryku. Rosyjscy archeolodzy znaleźli tam bogate grobowce chińskich jedwabi i perskich dywanów, ale także stosy broni i kubki wykonane z pozłacanych czaszek. Kiedy w VIII w. p.n.e. zmienił się klimat i coraz mniej stepów nadało się na pastwiska, ludy pastersko-wojownicze zaczęły się konno przemieszczać na zachód. Tak rozpoczęły się wielkie migracje starożytnych imperiów Klimeryjczyków i Scytów, którzy dotarli do Babiloniii i Europy, zmieniając zupełnie układ sił w starożytnym świecie. Wtedy też konne formacje wojskowe zaczęły upowszechniać się w starożytnych państwach kręgu zachodniego. W Europie koń zyskał na znaczeniu do tego stopnia, że już starożytni Rzymianie swoje wierzchowce otaczali uwielbieniem, które w połączeniu z bogactwem i ekscentrycznością często przybierało karykaturalne formy cesarza Kaliguli, któremu władca zafundował marmurowy boks i żłób z kości słoniowej, a na koniec mianował go senatorem.

CAŁKIEM JAK LUDZIE

Koń zajmował wyjątkowe miejsce, INNE NIŻ KOTY CZY PSY. Zawsze cieszył się największym szacunkiem, był wyznacznikiem bogactwa i społecznego statusu. Wygląda na to, że przed tysiącami czy setkami lat ludzie instynktownie czuli to, o czym dzisiaj dopiero przekonują się naukowcy: konie i ludzie są w stanie nawiązać wyjątkowe porozumienie, nie tylko dlatego, że zwierzęta te doskonale rozumieją ludzkie emocje, lecz także dlatego, że nasze gatunki wyrażają uczucia w zadziwiająco podobny sposób. Jak bowiem zaobserwowali badacze z University od Sussex, konie mają podobną ekspresję emocji jak człowiek i szympansy. Kiedy w ramach projektu The Equine Facial Action Coding System uczeni przeanalizowali drobne zmiany mimiki konia i porównali je z minami człowieka i szympansa, okazało się , że koń może wyrazić emocje, zmieniając wyraz pyska na 17 różnych sposobów, podczas gdy człowiek ma w swoim arsenale 27 podstawowych min, a szympans zaledwie 13.

Dlatego konie bardzo uważnie obserwują zmiany w mimice innych członków stada. Naukowcy wierzą, że w komunikacji pomiędzy zwierzętami wyraz pyska to jeden z kluczowych sposobów przekazywania informacji. Ważna jest dla koni także rozmowa, czyli rżenie. W nim zawarta jest bowiem cała gama istotnych informacji, tak jak w ludzkiej mowie – dowodzą naukowcy z Uniwersytetu Rennes 1 we Francji, którzy nagrali rżenie 30 koni domowych – 10 ogierów, 10 klaczy i 10 wałachów – i przeanalizowali je pod względem akustycznym. Okazało się, że zmiany w częstotliwości i czasie trwania rżenia powiązane są z  różnicami płci, wysokości i wadze ciała zwierzęcia, tak jakby rżenie było swoistą wizytówką, nie do podrobienia przez innych członków stada.

Naukowcy podkreślają też, że konie są zwierzętami niezwykle podatnymi na stres, przeżywającymi nerwowe sytuacje identyczne jak ludzie. Źle na końce samopoczucie działają zwłaszcza brak głębokich relacji w stadzie oraz agresja – twierdzi prof. Martine Hausberger z Uniwersytetu Rennes. Zaobserwowała ona, że treningi, podczas których człowiek stosuje nie nagrody, ale negatywne bodźce i kary, jak choćby krzyk, skutkują u koni chronicznym stanem apatii. Zwierzęta zamykają się wtedy w sobie i przestają słuchać komend.

KONIU, RATUJ!

Bliski kontakt z końmi JEST DOBROCZYNNY DLA LUDZKIEM ZDROWIA. Obniża poziom stresu, zwłaszcza u dzieci i nastolatków, czego dowodzi badanie przeprowadzone na Washington State University. Uczeni zaprosili do niego 130 dzieci z pobliskiej szkoły. Przez trzy miesiące autobus zawoził je po lekcjach do stadniny. Dzieci jeździły konno i pielęgnowały zwierzęta. Jednocześnie naukowcy trzy raz dziennie zbierali od nich próbki śliny i oznaczali  nich poziom hormonu stresu – kortyzolu. Okazało się, że dzieci biorące udział w badaniu po wizycie w stadninie miały w ślinie znacząco mniejszy poziom kortyzolu niż pozostali uczniowie. Jak twierdzi Patricia Pendry, szefowa badania, to wielka korzyść, bo podwyższony poziom kortyzolu może wywołać w mózgu młodego człowieka zmiany chorobowe zwiększające ryzyko depresji i innych zaburzeń psychicznych w dorosłym życiu.

Dzisiaj naukowcy potwierdzają też, że człowiek jest wręcz stworzony do jazdy konnej i że ma ona zbawienny wpływ na nasze ciało. Najlepiej widać to na przykładzie osób z porażeniem mózgowym. Dla dzieci z takimi dysfunkcjami hipoterapia, czyli terapia z udziałem konia, jest niezwykle skuteczna, uważa prof. John Sterba, pediatra z Robert Warner Rehabilitation Center w amerykańskim Buffalo, który przeanalizował kilkanaście badań z całego świata, poświęconych wpływowi hipoterapii na rehabilitację ruchową  dzieci. Wykazał on, że jazda na koniu skutecznie stabilizuje oś biodrową dzieci, a także uczy prawidłowego balansowania ciałem.

U zdrowych osób efekt ten nie jest aż taki spektakularny, ale niemal każdy, kto miał do czynienia z jazdą konno, przyznaje, że to niezwykłe doświadczenie – doświadczenie wolności i międzygatunkowego porozumienia.

 

 

 

 

 
 



NADCHODZĄCE
WYDARZENIA

 

 

 

 


Zapraszamy do współpracy,
załóż Ośrodek Akademii JA!


25-26.01.2018
Spotkaniem dla właścicieli Ośrodków

 

Serdecznie pozdrawiamy,
Agnieszka i Iwona