Szybki rozbieg i skok na głęboką wodę

Około 15 lat temu spełniło się moje pierwsze zawodowe marzenie – zaczęłam pracę w dziale eksportu największego polskiego producenta drzwi, w firmie Porta KMI Poland na Kaszubach. Po przejściu rozmów kwalifikacyjnych czułam się, jakbym unosiła się kilka  centymetrów nad ziemią. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie, tym bardziej, że ….zaczęłam naukę języka angielskiego 3 miesiące wcześniej. Uczyłam się wprawdzie całymi dniami od rana do wieczora, ale zdobycie oceny „cztery” z angielskiego na rozmowie w Porcie po tak krótkim czasie nauki było dla mnie czymś niebywałym. Pewnie pomógł mi fakt, że wcześniej  wiele lat  szlifowałam znajomość języków niemieckiego i rosyjskiego, ale i tak mogłam zaliczyć ten wyczyn jako jeden z najbardziej spektakularnych w moim życiu.

Ale czy ja na pewno umiem pływać?

Po pewnym czasie moją radość z nowej, ekscytującej pracy zaczęły rozwiewać wątpliwości.

Nie byłam tak pewna siebie, jak inni członkowie zespołu. Nie potrafiłam się z nimi zgrać,  rozmawiać na luzie. Mimo, że bardzo dobrze wykonywałam swoje zadania, gdzieś z tyłu głowy czaił się strach, że dam plamę. A już najbardziej bałam się, że ktoś w końcu się zorientuje, że znam angielski od 3 miesięcy. Moje zachowanie budziło coraz większą rezerwę koleżanek i kolegów. Zaczęły się kąśliwe uwagi, na które nie potrafiłam zareagować.

Kilka tygodni później mieliśmy zacząć w Porcie cykl szkoleń z dr Agnieszką Zielonką o nazwie: „Techniki sprzedaży w oparciu o różnice międzykulturowe”. Pomyślałam wtedy – o nie, to jest mój gwóźdź do trumny. Nie miałam zupełnie ochoty się otwierać przed innymi.

Niezwykły trener i mój pływacki styl

Pamiętam, kiedy Agnieszka przekroczyła próg sali szkoleniowej. Pomyślałam wtedy: „jaka piękna i pozytywna kobieta”. Emanował z niej spokój. Kiedy zaczęła mówić, pomyślałam: „ Aha! To ten język łagodności, o którym tyle słyszałam! Dawno nikt do mnie tak nie mówił.”

Zrobiliśmy test, który miał nam pokazać, jak postrzegamy rzeczywistość i w jaki, indywidualny sposób się komunikujemy. Okazało się, że ja jestem „harmonijna”, a większość ludzi, z którymi się nie dogadywałam to tzw. „działacze”. Najpierw poczułam ulgę: OK, to nie moja wina, że między nami nie było chemii. Ja i „działacze” znajdowaliśmy się na zupełnie przeciwnych biegunach komunikacji! Potem Agnieszka przeprowadziła ćwiczenia, w których rozmawialiśmy ze sobą używając wyrażeń właściwych dla każdego typu osobowości. I wtedy zaczęły dziać się cuda! Zobaczyłam jak pod wpływem Agnieszki rozjaśniały się twarze największych szyderców. Widziałam, jak uruchamiali najgłębsze pokłady swojej empatii, żeby zrozumieć, co miałam im do powiedzenia. Ja również otworzyłam się na innych. Kiedy zaczęłam do nich mówić przyjaznym dla nich językiem konkretów i faktów, po raz pierwszy dostrzegłam szacunek i akceptację w ich oczach. Nareszcie zaczęliśmy się rozumieć.

Morze nowych możliwości

Pamiętam, że jeszcze kilka tygodni po spotkaniu z Agnieszką żywo dyskutowaliśmy na tematy przerabiane na szkoleniu. W moim życiu to był pierwszy kamień, który uruchomił lawinę zdarzeń na drodze rozwoju osobistego. Był jeszcze jeden  skutek, którego myślę, że nawet Agnieszka nie była w stanie przewidzieć: zaczęłam się baczniej przyglądać koledze z pracy, który na teście otrzymał podobnie „ekstremalnie harmonijny” wynik jak ja. Po kilku latach został moim mężem, a nasza wspólna harmonia wybrzmiewa odtąd najpiękniejszymi tonami.

 

Paulina Darznik, uczestniczka szkolenia dedykowanego dla firmy

„Techniki sprzedaży w oparciu o różnice międzykulturowe” w PORTA KMI POLAND